DNA Miasta

Informacja

Artykuł opublikowano dnia 11 Aug 2011 w kategorii DNA Miasta 2011/12, Toruń.

Warszawa zbada toruńską kulturę (“Gazeta Wyborcza”)

Rozmowa z Arturem Celińskim*

Redakcja warszawskiego pisma “Res Publica Nowa” przez rok będzie badała życie artystyczne w Toruniu. Efektem tych analiz będą postulaty, które posłużą do wypracowania polityki kulturalnej w mieście.

Grzegorz Giedrys: “Res Publica Nowa” poprowadzi projekt “DNA Miasta” w Toruniu i w Łodzi. Czy wybraliście te miasta, dlatego że źle zniosły porażkę w walce o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku?

Artur Celiński: Mam zupełnie inne wrażenie. Ta porażka wywołała w tych ośrodkach debatę, której efektem jest coraz bardziej powszechne przekonanie, że konieczne jest wprowadzenie racjonalnej polityki kulturalnej, że należy ujednolicić zasady finansowania kultury i określić ramy rozwoju tej sfery. To, że Toruń odpadł z europejskiej rywalizacji, stworzyło klimat do rozmowy i do wypracowania strategii kultury.

I taki dokument powstanie. Magistrat niedawno ogłosił przetarg na wykonawcę strategii kultury do 2020 roku. Wiadomo, że “Res Publica” wraz z lokalnym partnerem wystartowała w tym przetargu.

- No tak. Proszę tylko pamiętać, że “DNA Miasta” nie ma zupełnie nic z tym wspólnego. Nasz roczny projekt finansuje Fundacja Batorego. Zrealizujemy go bez względu na wyniki magistrackiego konkursu. W razie przegranej efekty naszych badań przekażemy zwycięzcy przetargu.
Kiedy zaczniecie pracę?

- We wrześniu. Najpierw zorganizujemy spotkania z naszymi instytucjonalnymi i pozarządowymi partnerami z Torunia. Później porozmawiamy z władzami miasta. 20 października odbędzie się zaś debata – poruszymy na niej sprawy, które pojawiły się na wcześniejszych spotkaniach. Mam nadzieję, że wkrótce po tym uda nam się stworzyć kilka grup roboczych, które zajmują się najważniejszymi tematami.

Tych tematów może pojawić się wiele.

- Dlatego wskażemy trzy albo cztery priorytetowe problemy, które będziemy uszczegóławiać na spotkaniach z mieszkańcami. Ich efektem będą konkretne programy operacyjne, które przekażemy toruńskim urzędnikom i radzie miasta. Na ich podstawie da się stworzyć główne założenia polityki kulturalnej. Wiosną powołamy grupę, która będzie dbała o to, żeby radni i urzędnicy zainteresowali się tym projektem. Stworzymy w końcu dokument, który w jakimś stopniu zdefiniuje to, jaką postawę wobec kultury powinno przyjąć miasto.

To brzmi bardzo optymistycznie, jednak toruński światek kulturalny jest bardzo podzielony. Inaczej o kulturze myślą urzędnicy, inaczej przedstawiciele instytucji, inaczej artyści niezależni. Czy da się ich przekonać do dialogu?

- Myślę, że tak. Odnoszę wrażenie, że dotychczasowe debaty o kulturze, w tym także te organizowane przez nas, nie zostawiły pozytywnego śladu w Toruniu. Tworzyły wyraźne linie podziałów między urzędnikami a artystami. Cóż, chyba nie unikniemy sytuacji, że pojawiają się sprzeczne interesy. Chodzi nam o to, żeby zebrać wszystkich w jednym miejscu, aby zaczęli ze sobą rozmawiać. Urzędnicy będą oczywiście powtarzali, że muszą przestrzegać procedur, że nie mają pieniędzy na wsparcie wszystkich inicjatyw. Organizatorzy imprez zawsze będą domagali się coraz wyższych dotacji. Chcielibyśmy, aby obie strony na chwilę zapomniały o tych oczywistościach i zastanowiły się, jak można zmienić sprawę dostępu do dotacji i jak można inaczej je podzielić.

Jakich spodziewacie się efektów swoich badań?

- Pytanie, jaka powinna być kultura, jest zawsze pytaniem otwartym. Sami nie wiemy, w jakim kierunku rozwinie się dyskusja, ale to jest raczej siłą tego programu niż jego słabością. Nie zarzucimy was własnymi pomysłami na Toruń i przykładami, jak robi to Warszawa. Będziemy jedynie sugerowali pewne pomysły i rozwiązania. Instytucjom powiemy na przykład, że pewna warszawska placówka wprowadziła w życie projekt, który mocno zwiększył u nich frekwencję. Albo na przykład jak można byłoby w oparciu o doświadczenia innych miast rozwinąć program mikrograntów, który prowadzi obecnie Toruńska Agenda Kulturalna. Podkreślam, to nie będą naciski, a jedynie sugestie, które pozwolą mieszkańcom na wypracowanie rozwiązań pasujących do lokalnych realiów.

W Toruniu już dwa razy spotykaliście się z urzędnikami i twórcami na publicznych debatach. Wielu przedstawicieli naszej kultury z uznaniem wypowiadało się o waszych warsztatach zorganizowanych w grudniu 2009 roku w Centrum Sztuki Współczesnej. We wspólnych grupach pracowali wówczas urzędnicy, artyści, przedstawiciele instytucji kultury i mieszkańcy.

- Tego rodzaju spotkania zamierzamy w Toruniu nadal organizować. Nie poprzestaniemy jednak na pojedynczych warsztatach – nawet w pięć godzin intensywnej dyskusji nie da się wypracować porozumienia, można jedynie ustalić, gdzie biegną strategiczne różnice. Zauważyliśmy, że na wszelkich debatach o życiu kulturalnym cały czas pojawia się grono tych samych kilkudziesięciu osób.

Skład dyskutantów się nie zmienia, bo nie wszystkim odpowiada formuła debat. Poza tym mieszkańców nie interesują wewnętrzne problemy środowiska artystycznego. Jak zamierzacie zaprosić torunian do rozmowy o kulturze?

- Jeszcze nad tym pracujemy. Wiadomo jednak, że w niektórych częściach miasta wystarczy zorganizować proste spotkanie informacyjne, dyskusję albo warsztaty, ale gdzie indziej ten sposób do niczego nas nie doprowadzi. Zorganizujemy tam zatem imprezę plenerową albo piknik dla sąsiadów. Nie wystarczy, że powiesimy plakaty albo poinformujemy o spotkaniu media, a na mieszkańców będziemy czekać z założonymi rękami. Musimy sięgać po niekonwencjonalne metody.

Jakie na przykład?

- Będziemy rozmawiali z torunianami w domach kultury, zaczepimy ich na ulicy albo w ulubionym pubie i kawiarni. Chcemy poznać zdanie typowego Jana Kowalskiego, który nie chodzi do kina, klubu muzycznego, teatru i galerii, bo uważa, że te miejsca są albo dla niego zbyt drogie, albo za mało dostępne, albo zupełnie nieinteresujące. Zastanowimy się, co należy zrobić, aby ten Kowalski zmienił zdanie.

Rozmawiał Grzegorz Giedrys

* Zastępca wydawcy “Res Publiki Nowej”, szef zespołu DNA Miasta.

Wywiad został opublikowany w toruńskim dodatku “Gazety Wyborczej” dn. 11.08.2011.
Można go również znaleźć na stronie Gazeta.pl Toruń.

Komentowanie wyłączone